Posty

Sve će to, o mila moja, prekriti ružmarin, snjegovi i šaš

to Danica  (imię 'Danica' można tłumaczyć jako 'poranna gwiazda') a i ty mnie zdradziłeś             Od godziny w moim mieszkaniu nie słychać nic poza serbskim. Czuję się obco, nie rozumiem prawie nic, chwilami wyłapuję pojedyncze słowa i staram się zrozumieć, o co chodzi. Nie mogę znieść tego, że po raz kolejny jestem traktowany jak powietrze. Mówię Danicy, że wychodzę, ta tylko kiwa głową i dolewa wina Aleksowi. Od razu kieruję się do pubu, gdzie zwykle spotykam się z chłopakami. Wystarczy, że wysyłam sms'a do Matteo, a ten zjawia się paręnaście minut później. - Co tym razem? – pyta na wejściu Piano. – Niech zgadnę, jest u was Uroš? - Miał być dopiero jutro wieczorem, pojutrze Danica odwozi go do Rzymu na samolot do Burmy. Opowiadałem ci, ma grać przez trzy tygodnie w jakimś Pucharze Azji czy czymś podobnym. Sytuacja się nieco zmieniła, bo rozstał się z tą swoją, dlatego przyjechał dzień wcześniej, żeby wypłakać ...

Bezsenność w Warszawie (II)

dla lepszego zrozumienia Laury - Bellona to w mitologii rzymskiej bogini wojny soundtrack Szedłem wzdłuż twojego ciała  Przyjmując jego zawiłości      - A ty wiesz, że Antonin wziął ślub z Lili?    - No co ty, naprawdę?             Zaskoczona sięgam po swój kieliszek wina. Od dwóch godzin opowiadamy sobie z Guillaumem co się działo u nas i u naszych znajomych przez te sześć lat, ale ta wiadomość zaskoczyła mnie chyba najbardziej. Antonin dojrzał do małżeństwa, kto by pomyślał! Dość dobrze zdążyłam poznać specyficzny jego charakter i skłonność do flirtu. Kiedy wróciłam do Poitiers, nawet mnie sobie nie darował. Ze względu na znajomość z Lili i ledwie co zakończony związek z Samicą, musiałam robić dobrą minę do złej gry i jak najbardziej delikatnie uświadamiać mu, by dał sobie spokój. Nie wspominam o tym, nie sądzę, że to coś, o czym Guillaume powinien wiedzieć. Pytam za to o całą ...

Bezsenność w Warszawie (I)

oto Laura soundtrack Czekasz, aż będę się czołgał u twoich stóp, Lauro  Uważam, że nawet cisza, która od Ciebie bije  mogłaby zabić mój śmiech  Czekaj na mnie, jesteś królową Szczytów,  burzą szalejącą na nieboskłonie Delikatnie wstawiona wychodzę z mieszkania Marii po wieczorze przy winie z dziewczynami z pracy. Po nawale roboty w tym tygodniu taki mały reset był mi zdecydowanie potrzebny. Wchodzę do windy, która zatrzymuje się dwa piętra niżej, kątem oka zerkam kto wchodzi i zamieram. Od razu spuszczam głowę na dół, strzepuję włosy, boję się nawet oddychać. Modlę się, by mnie nie rozpoznał, by nie zwrócił na mnie uwagi. Całe szczęście jest zajęty telefonem i wychodzi pierwszy, ja chwilę czekam i wychodzę za nim. Czerń nieba rozdzierają błyskawice, jest cicho, ale niewątpliwie większa burza rozpętuje się w środku mnie. Nie rozumiem, dlaczego tak bardzo przeraziłam się jego widokiem. Rozstaliśmy się w zgodzie, nie było między nami żadnej walki a...

Ale nie martw się, jakoś się z tego wyliżę

bohaterka tej miniatury - Marlena Nie wiem, jakich teraz potrzebujesz doznań, nie rozumiem chyba twoich nowych prawd ( x )             Najpierw wrzeszczałam. Bardzo głośno, na pewno słyszała mnie połowa Rzeszowa, a może i całe miasto, nieważne. Potem, zupełnie tak jak w filmach, zrzucałam na podłogę naczynia i dalej krzyczałam, aż w końcu wzięłam swoje rzeczy i wyszłam. Nie byłoby całego cyrku, gdyby mnie nie zdradził. Przejechałam pół Polski dla tego idioty, by dowiedzieć się, że od paru miesięcy radośnie mnie zdradza. Brzmi jak banalny film, prawda? Tania „komedia” romantyczna z niskobudżetowymi aktorami, tyle że bez cienia szansy na happy end. Cała zapłakana i zaflukana postanowiłam pójść do Kurka i to tylko dlatego, że mieszkał w bloku obok Piotrka. Długo tam nie wytrzymałam, uwagi uroczej dziewczyny Bartka dostatecznie wytrąciły mnie z równowagi, przy okazji dowiedziałam się, że generalnie o drugim związku Nowakowskiego wie właściwie...

I've sowed pain and instead of it, love will sprout in another spring.

Trzy różne historie, trzy różne tła oparte o jeden i ten sam motyw, stanowiący inspirację dla tych historii. Najpierw poznacie Milę , potem Saskię , a na końcu Klarę . * * * * * * (x)      Już po wszystkim. Nałożyli sobie obrączki, pocałowali się. To koniec. Dla mnie to nie ślub, to pogrzeb. Podobno goście nie powinni przychodzić na ślub w bieli, by nie przynieść pannie młodej nieszczęścia w życiu. Ona mi je przyniosła, czas więc na mój odwet. Głęboko uwierzyłam w ten przesąd, odkąd zobaczyłam w jej dłoniach konwalie, które On niegdyś zwykł mi dawać. Nie zostało mi po Nim nic. Dzielnie udawałam, że wcale nie było Go w moim życiu, że nie wiem, kto to jest. Do dziś. Od dawna wiedziałam o Ich ślubie, każdemu, kto się mnie o to spytał mówiłam, że życzę Im szczęścia. Co niby innego miałabym powiedzieć? Że mam ochotę ukręcić Jej łeb? Na każde wspomnienie o Nim wszyscy patrzą się na mnie ze współczuciem. Nie potrzebuję niczyjego współczucia. Potrzebuję zemsty. ...