Nie wiem jak ci to powiedzieć i szukam słów, stoję przed tobą i głupio coś dukam znów (I)
Tego roku przygotowania siatkarzy do sezonu reprezentacyjnego zaczynały się właściwie na początku maja. Za każdym razem na wstępie organizowali huczną powitalną imprezę kończącą się przeogromnym kacem następnego dnia. Panowie bawili się w swoim gronie wraz z najbliższymi odrzucając towarzystwo innych sportowców przebywających w ośrodku. Pod budynek podjechał czerwony Opel Corsa, z którego wysiadła szczupła blondynka. Wyjęła torbę z bagażnika i ruszyła w kierunku mężczyzny stojącego z wyciągniętymi ku niej rękami. -Łukaszku, schudłeś! – zaśmiała się targając brata za policzki. – Dużo dżagsów się najechało? -Twoja ulubiona trójca już jest – odpowiedział. – Tylko błagam cię, nie wyskakuj przy Natalii o terapii antynikotyniowej i kremach na zmarszczki, przy Monice nic o dietach i Aśce nie wmawiaj, że jedzenia siana pomoże utrzymać sylwetkę. -Ale to było takie zabawne! – jęknęła z żalem. Wśród kobiet siatkarzy nosiła ksywkę Harpia, bo nikt tak ich nie o...
Komentarze
Prześlij komentarz