Posty

It's four in the morning the end of December, I'm writing you now just to see if you're better

Krótkie wprowadzenie : to jest nawiązanie do czasu na niepogodę . Lenę kocham ogromnie mocno miłością bezwarunkową. Jeśli chce ktoś sobie to przypomnieć, ewentualnie lepiej zrozumieć, odsłyłam do tego rozdziału. Tyle.  On the last time we saw you, you looked so much older  Your famous blue raincoat was torn at the shoulder ( x )             Lena siedzi przed lustrem i powoli plecie warkocza. Widząc moje odbicie za mną uśmiecha się, a ja po raz kolejny nie mogę oderwać od niej wzroku. Powinienem powiedzieć, że drugi raz tak naprawdę jestem poważnie zakochany, ale to nieprawda. Elizabeth nie kochałem tak mocno, jak kocham Elenę. Nie wiem, czy wciąż w jej sercu jest Anto. Chyba nie chcę tego wiedzieć.    -O czym myślisz? – pyta.    -O tym, że zaraz wylatujesz do Polski i że będę za tobą tęsknił – układam dłonie na jej ramionach. Leni związuje koniec warkocza gumką i odwraca się w moją stronę.  ...

mad about you (III)

Give me all your true hate and I'll translate it in our bed  Into never seen passion, never seen passion  That it why I am so mad about you             Wchodząc do mieszkania zauważam ślady czyjejś obecności. Fałsz dochodzący z kuchni z pewnością nie należy do Majki. Majka nie ma też takiej dużej czarnej kurtki i kajaków zamiast butów.    -Miałeś być wieczorem – staję w wejściu do kuchni i patrzę na wywijającego przy blacie Michała. – Co robisz?    -Tosty – uśmiecha się dumny z siebie.    -A po co ci mój fartuch do robienia tostów?    -Żebym się nie pobrudził – Michał bez ostrzeżenia podchodzi i całuje mnie w usta. Zirytowana odsuwam się od niego, ale on nie wygląda, jakby się tym w jakikolwiek sposób przejął.    -Michał, rozmawialiśmy o tym – opieram się o gorący kaloryfer, by ogrzać zmarznięte dłonie. – To wcale nie było potrzebne.    -Co nie było potrzebne...

mad about you (II)

Trouble is my middle name but in the end I'm not too bad             Mija tydzień od mojego rozstania z Rafałem. Rano chodziłam do pracy, popołudnia spędzałam w łóżku i płakałam. Dzisiaj wróciłam z pracy i też miałam ochotę popłakać, ale Majka czekała na mnie i wręcz nakazała porozmawiać z Michałem. Siedzę więc jak kretynka, opowiadam całą historię Kubiakowi co raz łkając.    - Co za frajer. Zostawić kogoś takiego jak ty, nie wierzę.    - Nie cieszysz się z tego?    - To już inna kwestia. Cieszyłbym się bardziej gdybyś się tym nie przejmowała. Tak to tylko trochę się cieszę. Nie bardzo, tak trochę.    - Ale ja nie wiem, on powiedział, że on już mnie nie kocha. Da się szybko w kimś odkochać?    - Przestań się w końcu przejmować tym żałosnym pajacem. Proszę cię, patrzeć się nie mogę na te twoje łzy.    - To zakryj oczy, nikt nie każe ci się na mnie patrzeć.    - Prz...

mad about you (I)

wraz z moim ulubionym Niedźwiedziem bohaterką będzie Matylda  tło ( najmocniej ukochane i niezmienne przez kolejne części ) Are you the fishy wine that will give me a headache in the morning? -Ale daliście dupy.    -Ale ty lubisz mnie wkurwiać.         Michał patrzy na mnie posępnie, po czym rozgląda się wokół.    -Kolegów swoich szukasz? – pytam. – Których to mam jeszcze przygarnąć?    -Bartka i Grześka – odpowiada zakładając na głowę kaptur. Kątem oka dostrzegam grupę dziennikarzy kręcących się po płycie lotniska. Zapewne to oni są przyczyną dla której Michał robi z siebie głupka. – Ja pierdolę, gdzie oni się kurwa kręcą?!    -Misiu, taka mała podpowiedź : udzielają wywiadów bo nie boją się dziennikarzy – szepczę. Kubiak wydaje z siebie pomruk godny złego niedźwiedzia, ale nie przeraża mnie to. Jego niedźwiedziowate wcielenie nigdy mnie nie przerażało.    -Nawet teraz musi...

Raissa (VI)

Więc jak wszyscy będę cierpiał aż do śmierci Wojtek         Siedzę za kierownicą mojego czarnego Jeepa i od paru godzin razem z Karolem i Olą próbujemy delikatnie wyjaśnić Andrzejowi, że chyba jego dalsze starania o Charlotte nie mają sensu. Jesteśmy parę kilometrów za Rzeszowem, do Arłamowa mamy jeszcze ponad siedemdziesiąt kilometrów a ja już najchętniej wysiadłbym z samochodu i doszedł na miejsce na piechotę, byleby jak najdalej od Wrony. Co najgorsze, jako że ani ja, ani on nie przywozimy ze sobą osoby towarzyszącej, jak głupi zgodziłem się z nim dzielić pokój. Endrju ciągle zarzuca nam śpiewką ‘W czyyyym ja jesteeeem od niegoooo gorszyyyyyyy’ i Ola, choć na co dzień jest bardzo spokojną i opanowaną osobą wygląda, jakby miała zaraz zacząć krzyczeć, by w końcu Andrzej się zamknął.    -Jeśli ją naprawdę kochasz, daj jej odejść – powtarza po raz kolejny.    -Jak ma jej dać odejść, jak oni ze sobą nie byli i nie są?! –...