Posty

Raissa (I)

Charlotte jako bohaterka całego spalskiego zamieszania Nie potrzebujemy się cieszyć po ciemku Mika                 Targam moje walizy z bagażnika samochodu. Pogoda jest całkiem ładna, nie zapowiada się na deszcz. Patrząc po ilości samochodów na parkingu, większość chłopaków już się pozjeżdżała. Przy drzwiach stoi spore zgromadzenie i jak obstawiam, to raczej nie jest powitanie zorganizowane na mój przyjazd.    -Stary, widziałeś tamtą laskę? – Wrona ciągnie mnie za łokieć, o mało nie wywalając się o moje bagaże. Aha, czyli to zbiorowisko jara się jakąś typiarką, powinienem się domyśleć.    -No widziałem – przytakuję. – Pewnie jakaś nowa lekkoatletka albo ktoś od nich ze sztabu. Albo po prostu tu na konferencję przyjechała. Zresztą, co mnie ona obchodzi, ja mam dziewczynę.    -Ale ja nie mam! – Andrzej nadal się ekscytuje. – Ja się za nią biorę.    -Prędze...

formidable

nawiązanie do Czasu na Niepogodę , wita się z Wami Antonin formidable             Zost awiła mnie. Postawiła kropkę nad i. Zabrała swoje rzeczy i trzasnęła drzwiami, tak jak w filmie. Nie płakała. Roztrzaskała na drobne kawałeczki nasz doskonały świat, który budowaliśmy przez trzy lata. Zdarzały się sprzeczki, niedopowiedzenia, większe burze, ale była. Ona ciągle przy mnie była. Dawała mi poczucie spokoju, stabilności. Była wszystkim, czego potrzebowałem. Była moją miłością, moją najlepszą przyjaciółką, motywatorką, powierniczką tajemnic, najwierniejszym kibicem. Wspaniale, wspaniale, ona była wspaniała, ja byłem żałosny. Ona ciągle jest wspaniała, ja ciągle jestem taki żałosny.             Na początku nie wiedziałem, dlaczego odeszła. Nie rozumiałem tego, przecież się kochaliśmy, mamy dziecko, planowaliśmy ślub. Dałem jej wszystko, o czym marzy każda kobieta. Nie było rzeczy, k...

Extrasystolia (III)

III. Please let me watch you like you watch me. soundtrack      -Bartoszu! Bartuniu! Bartusiu! Bartusieńku! Barcie! Barciuniuniuniu!    -Lidka, czy ty naprawdę musisz tak na mnie mówić?         Lidia potakuje głową i znów uwiesza się na mojej szyi. Nawet delikatnie ją tuląc mam wrażenie, że kości zaczną przebijać jej skórę. Nie wiem, czy ponownie powinienem poruszyć ten temat, skoro za każdym razem od razu go ucina i zrzuca wszystko na przemianę materii. Biorę od niej walizkę i zanoszę do sypialni, po czym wracam i zastaję Lidkę w kuchni, zaglądającą do garnków.    -Widzę, że opanowałeś kuchnię lubelską – stwierdza.    -O co chodzi z kuchnią lubelską? – pytam, na co Lidia jak zwykle wydyma usta, gdy zadaję pytanie o coś, co jej wydaje się oczywiste.    -No chyba Cucine Lube na polski to znaczy kuchnia lubelska, nie?        Dostaję takiego napadu śmi...

Extrasystolia (II)

II.Gonna take you away from harm. soundtrack     -Dlaczego Paryż? Paryż jest oklepany.    -Sam jesteś oklepany, Milord. Założę się, że byłeś tylko pod wieżą Eiffla, prawda?    -Wcale nie!    -Mon Dieu, Serek, nie okłamuj mnie.         Lidka wyjmuje z torby swój magiczny zeszyt oraz mapę, próbując zlokalizować jakiś hotel. Zerkam na jej listę i szybko wbijam w telefonie adres.    -Idziemy prosto, potem skręcamy w lewo w … - staram się nas gdzieś doprowadzić, ale Lidka puka się w głowę.    -Milord, nie wiem, czy ty się nie znasz na GPSie czy jesteś ślepy, ale jesteśmy na zadupiu Paryża – wzdycha. – Bierzemy najbliższy autobus i jedziemy do centrum.    -Skąd będziesz wiedziała, w co mamy wsiąść?    -Umiem korzystać z rozkładów jazdy. Zaufaj mi, to nie takie trudne.               ...

Extrasystolia (I)

Lidka jako bohaterka tej historii   I. But now the world turns around me. soundtrack         Tylko tyle dostałem za lata wyrzeczeń dla tej kadry, tak? Słowa ‘Nie widzę dla ciebie teraz miejsca’ miały wystarczyć? I co, ja mam grzecznie się z tym pogodzić i odejść, JA?    -Nawet nie dostałem szansy, by zagrać! – wrzeszczę wściekły. – Przecież wszyscy wiemy, że bez Bartmana ta kadra gra, co gra, a beze mnie?!  Tak, trzymaj dalej Kubiaka na rezerwach! Z resztą, to już mnie więcej nie obchodzi.         Na pożegnanie trzaskam drzwiami i nie zwracając uwagi na nikogo szybkim krokiem idę do mojego pokoju.    -Dlaczego się pakujesz? – pyta mnie Michał, gdy wrzucam ubrania do torby.    -‘Cóś, Bartoś, nie widźie dla ciebie teraź miejśća’ – parafrazuję Antigę i zagryzam wargi, by nie rozpłakać się przy Kubim jak małe dziecko.    -Nie pierdol, że dał ci kopa – Mic...