Posty

Równie dobrze to może nic dla Ciebie nie znaczyć.

Odzywam się na sam początek, bo to, co napisałam, wymaga wyjaśnień. Inspirację czerpałam głównie z dwóch seriali - Skins i Girls, szczególnie jak ktoś oglądał pierwszy powinien to zauważyć (przynajmniej ja tak myślę). Jeżeli chodzi o bohaterów siatkarzy, pewnie pomyślicie 'O Jezu, znów oni, czy ona potrafi pisać o kimś innym?'. Ja naprawdę chciałam napisać o kimś innym, ale nikt mi nie pasował, więc została ta dwójka, choć dużo rzeczy mi nie pasowało. Druga rzecz, to motyw tej miniatury. Też znany, szczególnie z Heartbreakera, nawet w tej wersji pojawił się w którymś z pierwszych odcinków. Bohaterkami są Antonina , jej siostra bliźniaczka Roma , dziewczyna Tośki Ola , oraz piękni i młodzi Bartman i Kubiak  (młodzi to znaczy po liceum + bardzo proszę, nie wyobrażajcie sobie Michała w tej paskudnej platynie, okej?). No, to chyba tyle. Czytajcie, komentujcie i takie tam. Enjdżoj.  I want you      -Ślicznie wyglądasz.   -Wyglądamy identycznie...

Ave Delfina (II)

pierwsza część tu     Najpierw udawałam, że nic się nie stało, że nikogo nie spotkałam i moje życie toczy się swoim monotonnym rytmem. W autobusie założyłam słuchawki i z muzyką na uszach dotarłam do domu. Zjadłam obiad, nawet zajrzałam do notatek.   -Delf, jak tam Zbyszko, pokazywał się? I wtedy się rozpłakałam. Właściwie pytanie Karoliny nie powinno być żadnym powodem do płaczu. Nie było w nim żadnej złośliwości, mimo to rozwyłam się, nie mogąc wykrztusić żadnego słowa. Moja zdolność mówienia wróciła po dobrych kilkunastu minutach. W miarę składnie opowiedziałam dziewczynom o wizycie Bartmana pod uczelnią i o dziwo, nie wyśmiały mnie.  -I co zrobisz? Masz jakiś plan? – spytała Ewka.  -Schowamy się w łazience i będziemy udawać, że nas nie ma – oznajmiłam, przecierając nos rękawem od bluzki. – To najlepsze wyjście.  -A masz coś lepszego od najlepszego wyjścia? – Karo podsunęła mi paczkę chusteczek.  -No jak sobie płakałam to sob...

Ave Delfina

mistrzyni ciętej riposty znana również jako bohaterka tej miniatury- Delfina podkład - Ave Cesaria            Tamtego dnia wychodziłam z zajęć z ogromną ulgą, dopóki nie znalazłam się na zewnątrz i nie zorientowałam się, że całe niebo obchodzi ogromną żałobę i wyje jak pojebane. Tradycyjnie nie miałam przy sobie parasolki, więc naciągnęłam kaptur na głowę i ruszyłam na autobus. Po drodze na przystanek jakiś wieśniak w białym BMW ochlapał mi spodnie, nawet nie zatrzymując się by przeprosić. Domyślałam się kim był ten wieśniak, jednak tamtego dnia miałam go serdecznie gdzieś. Tamten dzień mimo tego wszystkiego był dobrym dniem. Ewa miała dzień dobroci dla pokrzywdzonych przez los więc nie zionęła nienawiścią a Karolina wracając z zajęć kupiła spory kawałek całkiem smacznego sernika. W rezultacie spędziłyśmy wspólnie popołudnie i wieczór przed telewizorem, o nic od dłuższego czasu się nie kłócąc. Żadnego marudzenia, żadnego płaczu, tylko śmiech z bzdur ...

It's a cold and it's a broken hallelujah.

Bohaterka miniatury - Fiorella Hallelujah    Gdybym miała niebieskie włosy i jakąś obdartą starą suknie ślubną, byłabym niczym Gnijąca Panna Młoda. Mam podkrążone oczy, a policzki, zazwyczaj czerwone, są ostatnio wręcz przezroczyste. Znów przypalam garnek, w którym jedzenie okazuje się jeszcze dobrze niedogrzane. W radiu wreszcie zamiast wersji ‘Wild world’ Mr Big, słyszę wersję Cat Stevensa, więc powoli zaczynam odzyskiwać wiarę w ten świat, dopóki nie przypominam sobie, że obiad jest zimny. To kolejny powód do płaczu. Zostawiam talerz i kładę się zaryczana na łóżku. Im bardziej wyję, tym bardziej wydaję się sobie śmieszna i zamiast płakać, śmieję się z siebie i z tego, w jaki sposób płaczę. A potem na chwilę się uspokajam. Dojadam obiad, zmywam naczynia i  z gorącą herbatą siadam pod koc. I siedzę, nie robiąc poza tym nic. Radio dawno wyłączyłam, więc słyszę tylko moje siorbanie herbaty. Nagle zrywam się spod koca, odstawiam kubek, włączam przypadkową pios...

Wiem, że możemy być szczęśliwi, kochanie.

   W pokoju słychać nasze ciężkie oddechy. Podpieram głowę o dłoń i przyglądam się, jak z przymkniętymi oczami uspokaja się. Jest perfekcyjna. Chwilami wydaje mi się, że nawet jak dla mnie aż za bardzo. -Zostaw ją  – mówi cicho, przejeżdżając palcami po moim torsie. – Nie chcę się z tobą dłużej ukrywać. -Zrobię to, ale jeszcze nie teraz… -Kiedy? -Jak najszybciej. -Obiecujesz? – Zuza kładzie się na moim torsie, z nadzieją patrząc się swoimi cudownymi, dużymi  oczami. -Obiecuję – moje słowa wywołują jej uśmiech. Nie chcę dłużej być z Kamilą. Mija półtora miesiąca, odkąd spotykam się z Zuzką. Spotykam się to za duże słowo. Przyjeżdża do mnie po kryjomu, późnym popołudniem, zwykle po meczu, bym mógł ją od razu zabrać. Gdy mam wyjazdówki, przyjeżdża w niedzielę i wraca w poniedziałek rano. Nikt nie wie o naszym romansie. W domu rzucamy się na siebie, stęsknieni i spragnieni bliskości. Staram się jak najmocniej nią nacieszyć, cały czas spędzamy w domu, rozmawi...